Narina nadepnęła jednym butem drugiego i upadła jak długa. Oszołomiona siedziała przez chwilę trzymając się za
stłuczone kolano.
- Co się dzieje? - zawołała.
–
To przez prawego! To ciamajda i oferma! Kroku nie może zrobić żeby
się nie potknąć! – Usłyszała głos dochodzący z dołu.
–
Tak? Tak? Zawsze przez prawego! A kto jak tylko gdzieś wyjdziemy to
zaraz się w błocie uwala? I jeszcze do tego mnie ochlapie? –
Usłyszała kolejny głos.
Narina nie mogła uwierzyć własnym oczom i uszom. Wyglądało na to, że
jej super-buty na dodatek umiały mówić. Wyglądało też na to, że
się właśnie pokłóciły. Zapomniała przez chwilę o bolącym
kolanie. Tymczasem buty wołały dalej jeden przez drugiego.
–
Jak możesz tak mówić? To Ty pierwszy mnie ochlapałeś! Zobacz jak
wyglądam!
– To dlatego, że nie uważasz jak stajesz i sam
wlazłeś w błoto!!!
Ciąg dalszy jutro.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz